Refleksja o miłości własnej

Jak często sobie mówisz o tym, że jesteś z siebie dumna? Że jesteś piękna, wartościowa? Że jesteś wyjątkowa i niesamowicie ważna. Czy kochasz siebie? Ale tak na serio. I nie chodzi mi o egoizm, w żadnym wypadku. Chodzi mi o dojrzałą prawdziwą miłość własną. Czy wiesz co to jest? Czy umiesz to jakoś ogarnąć?

Nas uczą w szkole jak czytać i pisać. My zdobywamy ogrom wiedzy na studiach. Ale co z miłością? Jak nauczyć się ją okazywać? Jeszcze innym ludziom jakoś tam, lepiej lub gorzej, potrafimy. Ale sobie? Przecież to absurd. Jaka miłość do siebie, skoro tak dużo jest „muszę”, „trzeba”..

I właśnie te „musy” na tyle mocno i głęboko siedzą pod skórą, tak bardzo uwięziły serce i myśli, że aż głupio się robi, gdy do głowy skromnie zapuka potrzeba, by przytulić swoje wewnętrzne dziecko. Gdy zapuka potrzeba miłości. Własnej. Tej tak potrzebnej, aczkolwiek tak często odrzuconej i blokowanej.

Ja postanowiłam w końcu nauczyć się siebie kochać. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie łatwo i szybko, że będą sukcesy i porażki na tej drodze poznania i uczenia się miłości. Ale chcę, jestem na to gotowa i otwarta. Ta mała Jana tego potrzebuje i czeka, a dorosła Jana dojrzała do tego, by to uczynić. Zmieniają się myśli, zachowania. Priorytety oraz jakość i ilość relacji.

Jestem wciąż ta sama ale jednak inna. Bóg działa. Serio. Wydobywa z piwnicy mojej duszy trudne rzeczy i chce je uzdrowić. A uzdrowienie zaczyna się od prawdy i od miłości. Tak myślę. Tak czuje. A jak jest u Ciebie?

Jana Kostecka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s